Widzisz wypowiedzi znalezione dla frazy: mocne bicie serca





Temat: Przejście (Kroniki Sagrina Dulnera - Wprowadzenie)
Z przygotowanym sztyletem począł się zbliżać powoli, bardzo powoli, do miejsca skąd dochodziło światło. Czuł mocne bicie jego serca. Bał się niepewności, bał się tego co los mu przyszykuje. W pewnym momencie zatrzymał się, zaczął rozważać, wiedział, że może się jeszcze zawrócić - nie jest za późno. Ale ciekawość była większa. Ruszył ponownie w kierunku światła.



Temat: Prochy przeszłości (Kroniki Lipki - Wprowadzenie) Cz. II
Roztrzęsiony, przerażony Lipka podskoczył urywając kawałek gałęzi podpalił ją oraz zaczął uciekać w ciemność którą oświecała jedynie pochodnia z gałęzi. Bicie serca było tak mocne że słyszeli je nawet te dziwne istoty. Biegnąc w strachu pot oblewał go z każdej strony, widział nawet migotające czarne plamki przed oczami a sam czuł ze zaraz zasłabnie





Temat: Kawiarania w Trójmieście


"yassna":

| maraska?
| ehhhhh....

Czy powyzszy odglos oznacza aplauz czy dezaprobate? Mi tam smakowala
kawa to znaczy ze chyba potrafia ja przyrzadzic?


oczywiście, że aplauz... no taki mały aplauzik, apla-łzik. i bicie serca
mocne.


| piękna sygnaturka.

Mnie tez sie podoba :-)


i jeszcze raz :) :


--
      |After I jumped, it occurred to me:
nijou |Life is perfect, life is the best.
(at)  |It's full of magic and beauty and surprises.
go2.pl|You just don't see all that clearly when you're still there.


--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/





Temat: Kawiarania w Trójmieście
"yassna":


oczywiście, że aplauz... no taki mały aplauzik, apla-łzik. i bicie
serca
mocne.


Nastepnym razem moze bezkofeinowa? :-P


i jeszcze raz :) :


Szkoda ze koles powiedzial to jak juz uderzyl w ziemie :-





Temat: borelioza i niwydolność serca
Witam.
Czy to szybkie bicie serca Cię obudziło? Czy może była jakaś przyczyna przyspieszenia akcji serca?
Już napisałam, ze fakt, iż nie odczuwasz bicia serca jest sytuacją zupełnie normalną. Nie powinieneś tego czuć przy normalnym funkcjonowaniu.
W poprzednim wątku tłumaczyłam, że objawy bo boreliozie powinny się już wycofywać, tym bardziej, że nie sądzę, zeby Twoje problemy z sercem były powikłaniem boreliozy, a jedynie stresem związanym z chorobą.
Nie zrozum mnie źle, ale im bardziej sie boisz i denerwujesz możliwością choroby serca, tym bardziej będziesz odczuwał dolegliwości ze strony serca (szybkie, mocne bicie, nieregularne, z uczuciem serca w gardle, duszności itp.).
Od jak dawna tak źle Ci się oddycha przez nos? I czy w ciągu dnia jest cały czas tak samo, czy np. najgorzej jest nad ranem?
Nie masz żadnego powodu do niepokoju. Na podstawie tych kilku informacji, które posiadam mogę Cię zapewnić, że Twoje serce jest zdrowe, a objawy, które odczuwasz są efektem lęku o zdrowie. Proponuję, żebyś porozmawiał z rodzicami lub lekarzem o swoich problemach, a swoją drogą spróbował ziołowych leków uspokajających.
Pozdrawiam



Temat: Konsekwencje
Ja mam suchą skórę, powiększone ślinianki [???] (tak mi się wydaje, że to jest to), częste zawroty głowy, zadyszki, po napadach skok ciśnienia, szybkie bicie serca, gdy już pozbędę się jedzenia oraz w czasie głodówek bardzo niskie ciśnienie i wolne bicie serca, wręcz słabiutkie, zimno mi ciągle, drżą mi ręce, mam skurcze jakieś dziwne i wtedy wszystko mi z rąk wypada. Poza tym ostatnio też odruchy wymiotne na sam widok jedzenia. Wiem że mogłabym np. zjeść coś bez problemu, ale gdy tak patrzę dłużej na jedzenie i wyobrażam sobie jak jem to mi się wymiotować od razu chce........ wcześniej tego nie miałam nigdy, ale ostatnio własnie tak mam. Włosy jeszcze są w miarę mocne, chociaż zauważyłam ze już mi nie rosną, są takie same od pół roku i ani centymetra dłuższe.... albo mi się wydaje. Na paznokciach białe plamki (brak zelaza) anemia też jest (z badań krwi tak wyszło), mam rzadką krew, za dużo białych krwinek, czasem nogi się pode mną uginają, do tego bezsenność. Często wstaję już o 3 nad ranem i nie moge zasnąć, bo boję się że już się nie obudzę, ze strachu nie śpię często.....

No a sfera psychiczna, cóz. Jak każda z nas chyba, lęki, depresja, rozdrażnienie, niepewność jutra, problemy z rodziną, niezadowolenie z życia (w sumie już nic mnie nie cieszy. Ostatnio kupiłam książeczkę z dowcipami i nawet mi się nie chciało jej czytać - nie chciało mi się i już, nic mnie nie bawi już). Ogólnie znudzenie życiem, zmęczenie jakbym miała już ze 100 lat za sobą.... . Okropne uczucie.



Temat: WAKACYJNA MIGRACJA - cz. III
nie wiem co jest budzi mnie bicie serca takie mocne i takie dziwne uczucie w żołądka

[ Dodano: Wto 02 Wrz, 2008 11:15 ]



Temat: Brzuszkowe 2009

Dziś przydarzyła mi się rzecz dziwna, byłam na 4-godzinnej włóczędze, spacer, chodzenie po sklepach za prezentami, zjadanie czekoladek na moście itp, no takie włóczenie zwykłe; w sumie po 5 godzinach wróciłam do domu, zaparzyłam sobie zbożówkę, usiadłam na fotelu i... nagle dostałam jakiegoś "ataku serca" Biło megaszybko, w gardle mnie ścisnęło, cała się czerwona zrobiłam, aż Baśka zapytała, co się dzieje Spokojne oddychanie nic nie dało i musiałam poczekać ok. 2 minut - i wtedy - nagle - jak przyszło - tak i poszło, od razu, serce w ułamku sekundy wróciło na swój tor, w gardle mi się poluzowało i popiłam sobie zbożowkę. Co to u diabła? Powinnam doktorowi powiedzieć, kiedy będę szła po papierek do linii lotniczych niezbędny, w którym to ma poświadczyć, że mogę bezpiecznie lecieć do Polski za tydzień?

ja kilka lat temu miałam takie zdarzenia podobne, może nie aż tak mocne, ale siedziałam sobie spokojnie i czytałam kiedy nagle pojawiało się takie silne i szybkie bicie serca a po chwili ustawało!
nie poszłam do lekarza, przeszło po jakimś czasie... a pojawiało się co kilka dni

ale może Ty powinnaś zgłosić lekarzowi jeśli się powtórzy, bo przecież jest jeszcze dziecko... a nie wiadomo co to mogłoby być



Temat: 1
Czesc Basiu:-) dziękuje za odpowiedz, w sumie to mam te objawy mniej więcej od roku, najpierw były pojedyncze uderzenia to nawet nie zwracalam zbytnio uwagi,czasami mialam przez 2 tygodnie raz na 3 dni, potem przerwa nawet ze 2-3 m-ce.Albo raz na m-c.Tak wiec nie byly uciązliwe,teraz jednak ostatnio znowu sie pojawily i jest 1-2 uderzenia pod rząd a kilka dni temu nawet 5 pod rzad, co juz znacznie odczułam i mogłam lepiej zaobserwowac.Tak wiec jest to mocne uderzenie,jakby lekkie szarpniecie i mam wrazenie jakby głebsze, dłuzsze, jakby serce chcialo sie wyrwac z piersi i jednoczesnie pojawia sie taki dyskomfort, robi sie jakby niedobrze,słabo, takie dziwne uczucie,ciezkie do opisania. Poniewaz te uderzenia zdarzaja sie rzadko czyli moze byc 2 razy na dzien, albo przez tydzien nic, to internista badajac nic nie wysłuchał, bo oczywiscie w danym momencie nie było tych zaburzeń:-( A pojawia sie w różnych sytuacjach, zarowno przy wysiłku, jak i rowniez w sytuacjach gdy nic nie robie, np. gdy siedze.Kiedys miałam newice wegetatywna, czyli duszności, napadowe bicie serca, ale na szczescie to zwalczyłam to teraz to sie przytrafiło:-(Basiu czy te dodatkowe skurcze sa groźne?jak je sie leczy? Pozdrawiam!



Temat: Granice
Gog szybko wszedł do karczmy choć szybko to było złe słowo. Wszedł tam z pełną pewnością siebie.
-Witajcie-powiedział praktycznie jednocześnie uwalniając moc drzemiącą w różdżce.

Huk huk huk. Tak przypuszczenia miał Gog wcześniej planując ten manewr. Dlatego też jak szybko wszedł tak szybko i wyszedł z karczmy chowając się za jej rogiem i nasłuchując "wieśniaków". Jednocześnie oczekując jakiegokolwiek zewu śmierci. Pewność siebie i podniecenie siedziało w Gogu powodując mocne i rytmiczne bicie serca. A może to adrenalina? W każdym bądź razie Kalif czerpał z tego pełną satysfakcje.



Temat: MEDIUM - Jacek Korpowicz - 1985
Jestem świeżo po seansie i powiem że warto było poświęcić temu filmowi te 90 min.
Film fabułą mnie zaskoczył bo nie jestem w stanie uwierzyć że nasi rodacy potrafili stworzyć taką historie(mimo iż podobne akcje były w innych filmach z zachodu, to na plus zasługuje stworzenie czegoś takiego u nas). Oprócz tego bardzo dobry klimat i obsada(szczególnie gra Bajora). Muzyka jak najbardziej dodająca dreszczyk. Niestety film nie obfituje w sceny przyśpieszające bicie serca. Szkoda bo gdyby dodać z kilka scen, które by potrafiły wystraszyć byłby to 100% horror. Jak dla mnie mocne 8,5 i można spokojnie ten film nazwac najlepszym horrorem z Polski.



Temat: symptomy buli?
tu kiedys niedawno byl taki post "konsekwencje bulimii-warte przeczytania" czy cos w tym stylu. musialabys poszukac na tych wczesniejszych stronach(na dole ekranu).
osobiscie nie slyszalam o takiej odmianie bulimii. ale skoro jest taki rodzaj anoreksji, gdzie osoba chora na nia ma nadwage, to moze jest i bulimia w ktorej sie nie rzyga... kto wie...
ps. moje objawy bulimii to m.in: nadwaga, ogromna buzia(efekt powiekszenia slinianek), poranione kostki na dłoniach(od zębów), lamiace sie paznokcie i wypadajace wlosy(brak jakis witamin), nierowne bicie serca(coraz czesciej to czuje) brzydki zapach z ust,zgaga.
na szczescie mam b.mocne zeby, wiec nie mam problemow z prochnica, ale to jest bardzo czesty objaw bulimii.

inne skutki(nie bezposrednio zdrowotne): wydawanie fuuuury kasy na zarcie(ok.20-30 zł dziennie-pomysl ile za to mozna kupic), ciagle jedzenie w ukryciu(przed rodzicami), brak czasu na wszystko(dla mnie jak jem nie liczy sie nic innego), zawalanie szkoly(dzisiaj nie poszlam na 2 klasówki, tylko siedze i jem). to tyle narazie. ale jest ich duzo wiecej....:(
Pozdro!:)



Temat: BMW M3 (E36)
ja mam trochę inne zdanie.
Postaram to racjonalnie wytłumaczyć. Owszem, auta typu M3 czy też japońskie przecinaki jakie wymienił kolega Hlor są samochodami kultowymi. Są piękne, szybkie i powodują przyspieszone bicie serca gdy spotykamy je na ulicy. Ale fakt, że są kultowe nie może automatycznie skreślać ich jako obiektów do zabiegów tuningowych. A dobry tuning może jeszcze spotęgować efekt kultu. I cały czas to właśnie mam na myśli... Wiem, że gdy w przyszłości sprawię sobie moje wymarzone Mitsubishi Lancer to od razu zafunduję mu tuning optyczny w postaci podwójnego obustronnego wydechu i powiększonych felg. Taka jest moja osobista wizja auta sportowego - po prostu moim zdaniem powinno być widać na zewnątrz, z czym ma się do czynienia. I właśnie to jest mój zarzut pod kierunkiem aut typu M3 czy M5, że optycznie nie zdradzają swoich możliwości i jedynie znawcy wiedzą z jakim autem mają do czynienia. Oczywiście taka dyskretność ma wielu zwolenników. Ja wolę trochę więcej show i lansu Po prostu jeśli auto jest szybkie i mocne to powinno to być widać. Od dziecka żyję w tym przeświadczeniu i nic tego nie zmieni



Temat: Indiana Jones and the Temple of Doom (1984)
zdecydowanie najslabsza czesc z trylogii co nei znaczy ze zla film jest swietny, wiele scen powoduje ciary na plecach oraz przyspieszone bicie serca. wagoniki przede wszystkim zapadaja w pamiec na zawsze. zdecydowanym minusem jest brak nazistow, slabe dialogi Indiego oraz troszke nieprzekonywujaca gra kiedy staje sie bad boyem oddanym Kali. w kazdym razie mocne 7/10



Temat: Wiersz

bo Kala coś nie pisze
Pisze :smile:

Bez cytatów i plagiatów :wink:

***

Kiedy wieczorem sączyłam szampana
Nie patrząc jak zegar odmierza czas
Przyszedłeś, by zostać ze mną do rana
Całować mokrą od łez moją twarz

Zachłanni na szczęście przez chwilę
Za „chwilo trwaj” gotowi dać duszę
Chcieliśmy bezkarnie brać tyle
W spektaklu ekstazy i wzruszeń

O mroźnym budząc się świcie
Wsłuchuję się w błogą ciszę
I tylko mocne Twego serca bicie
Jak uwerturę dla zmysłów słyszę

Przez okno promień dnia się wkradł
Błądzi po Twym nagim ciele
Namiętnej nocy zaciera ślad
Obietnic nieba spełniło się wiele

Jeszcze mam sen pod powiekami
Jeszcze Twój smak mam na ustach
Echo wciąż drży naszymi szeptami
Za dnia tak błaha będzie pustka

Choć przyjdzie nam osobno być
Według oddzielnych kalendarzy
W innych światach czym innym żyć
Kształtując własny bieg wydarzeń

To dla pragnień swych spełnienia
Dla chwil, w których nas zatracasz
Dla pieszczot rąk, dla ukojenia
Ty zawsze będziesz do mnie wracał.



Temat: Jakie modele Alfy miały napęd na tył ?

Można kupić np takie coś, ale chyba sie wyda majątek na....

Ile to jest w przypadku Alfy "majątek" ?
Dla przykładu parę części do mojej:
Oryginalne sprzęgło 2-tarczowe ok 4000PLN (na szczeście w 75 są 1 tarczowe co w znaczny sposób obniża koszta)
Uszczelka pod 1 głowice 200PLN
Zawór wydechowy 200PLN
Komplet uszczelek bocznych do szyb 1900PLN i w górę
itd... Szczęściwie do 75 jest dość dużo dostępnych cześci używanych.

Ale... Nikt mi nie wmówi, że np, 75 1.6 powoduje takie bicie serca co v-ka czy i 1,8t Nie zapominajmy że nie jest to np. Giuilia GT gdzie z 1,3 można jeździć na prawdę fajnie. Pozatym pytanie było o mocne wersje.
Rozumiem że ta 980 iloś kilowa 1,8t to jakaś wypruta i robiona na wydmukę? Bo nie ma lewara żeby kompletna 75 ważyła tyle (1130kg-tb 1240kg-tbQV)
Ale ogólnie wracając do tematu. Jak to z klasykami bywa im więcej zabulisz za auto (adekwatnie do stanu) to tym mniej kasy wydasz na różne kwiatki które wyjdą po drodze.




Temat: Czarny Dworek
Liia nagle jakby oprzytomniała i chwyciła odchodzacego Drake za rekaw:
- Nie odchodz - Odezwała sie stanowczo i uśmiechnęła delikatnie, patrzac na tego wysokiego mężczyznę. Na jej policzkach pojawiły sie lekkie rumieńce i zamigotały jej oczka.. Czuła bliskość dwóch mężczyzn i mocne bicie swego serca..




Temat: Nadczynność tarczycy?
posegregujmy:
- silne pocenie, mocne i szybkie bicie serca - objaw nadczynności tarczycy
- wypadanie włosów, senność - objaw niedoczynności tarczycy
z dużym prawdopodobieństwem masz problem z hormonami, prawdopodobnie tarczycowymi (ale nie na pewno)
proponuję do TSH dorobić jeszcze : fT3 i fT4, czyli hormony bezpośrednio wydzielane przez tarczycę (TSH jest wydzielane przez przysadkę i reguluje pracę tarczycy)

równolegle namawiam do wizyty u endokrynologa, który zajmuje się właśnie zaburzeniami hormonalnymi. niezależnie od tego, czy ft3 i ft4 wyjdą prawidłowe, czy nie

http://futuramed.pl/aid71...ynnosc_tarczycy
http://futuramed.pl/aid65...ynnosc_tarczycy



Temat: A-BOMB
pierwszy dos który na mnie zadziałał (wczesniej sluchałam paru innych bez zadncyh efektow). Na początku nic, w połowie kiedy hmm czestotliwosc dzwieku zaczeła sie podnosić - dziwne szybsze bicie serca aż do niepokojącego gwałtownego łomotu jak po przebiegnieciu jakiegos maratonu. POzatym niewytłumaczalny niepokój, spocone dłonie, drętwienie palców, uczucie jakby lekkiego unoszenia sie momentami... w kazdym razie- mocne



Temat: Pomysły
Pomysl z drgajaca kamera owszem, jest ciekawy tylko, zeby te drgawki nie byly za mocne mozna je dac tylko na chwile a potem bohater stopniowo zaczynal sie uspokajac - bicie serca wraca do normy itd. itp. po czym zaczynamy szarzować ^^

Kamera niech bedzie jaka byla w SH1/2 a sterowanie cos na przykladzie SH0, SH3 tyle, ze bez odczuwania zmeczenia... wtedy bedzie idealnie



Temat: valenti.no - moje kochanie.. wnętrze
kłaniam sie nisko i dziekuje.. takie opinie naprawde motywuja do dalszej pracy na wakacje planuje powazna modyfikacje silnika- chce zrobic naprawde mocne 650... i mam wtedy nadzieje ze odglos wydobywajacy sie z rury przy 6 tys obrotow bedzie rowniez przyprawial o szybsze bicie serca dzienxy i pozdro dla wszystkich forumowiczow i klubowiczow




Temat: Nadczynność tarczycy?
Szanowni Państwo,

Jestem 35 letnią kobietą i od kilku miesięcy z małymi przerwami mam dość dziwne objawy, mianowicie: silne pocenie, wypadanie włosów, duża senność, mocne i szybkie bicie serca oraz bóle mięśni. Mam tez guzki tarczycy, a niedawno robiona biopsja wykazała, że nie sa to zmiany nowotworowe. Wynik TSH robiony juz kilka razy oscyluje przy dolnej granicy normy. Czy pomimo tego, że TSH jest jednak w normie mozna mieć nadczynność tarczycy? Ewentualnie, jakie jeszcze zrobic badania w celu wyjasnienia tych bardzo uciążliwych objawów.
Bardzo dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam. Pati



Temat: Pokój Drake"a
Takiej odpowiedzi Harumi się nie spodziewała. Zastanawiała się co powiedzieć ale nic mądrego nie przychodziło jej do głowy.
- Ja uważam, że koszmary są nam czasem potrzebne... - odparła. - A te z życia muszą nam przypominać błędy, których nie powinniśmy znów popełnić...
Podeszła znów do okna i spojrzała na niego.
- Koszmary nawiedzają nas też dlatego, że nasze serca nie mają w sobie harmonii... Gdy zapanuje w sercu spokój koszmary nie będą miały wstępu do twojego umysłu... - Powiedziała przykładając dłoń do jego piersi. Czuła mocne, równomierne bicie.



Temat: co sie z nią dzieje? (nagłe bicie serca)
U mojej świnki co jakiwes 3 sekundy serce nagle zaczyna bic- jest to jedno takie mocne i widoczne uderzenie . co to jest??



Temat: wszystko o twórczości młodych tuchowian
Napisałam tekst hehe Wolę go umieścić tu, a nie w dziale muzycznym, gdzie powstał pomysł, bo zgodnie z tematem, będzie to można kiedyś zaliczyć do błędów młodości
Miała być magia w powietrzu i klimat jak w ’Summertime’ J.J. > http://starymarzyciel.wrz...in_-_summertime ...
A wyszło love story Sorry

Blues o Tuchowie (© Copyright by Majka )

Po cóż pamiętać ma ten Tuchów? Po co?
Tam gwiazdy wciąż za nisko wiszą nocą,
Za głośno grają świerszcze w trawie,
Rudbekie kwitną zbyt słonecznie,
Za cytrynowe są motyle
I za soczyste są czereśnie...

Za rześki tam w niesfornych lokach wiatru powiew...
Pozwól jej nie pamiętać o Tuchowie.

Ref.
Jeszcze ma podarte zdjęcie
- W czterech częściach jedno szczęście.
Mówi, że nie wróci więcej
Bo skreśliła tamto miejsce.
Bo już skreśliła z mapy wspomnień tamto miejsce.

Po co więc myśleć o Tuchowie znowu?
Za słodko tam się śni, zbyt kolorowo.
Za dużo wzruszeń, trosk za mało,
Zbyt jasny błękit w oknach tamtych
I za leniwie odmierzały
Zbyt rozmarzony czas kuranty...

Za ciepły uśmiech, co w kącikach ust się chował...
Nie każ jej wracać myślą do Tuchowa.

Ref.

O Tuchowie po co ciągnąć rozmowę?
Gdy on miał oczy za głębokie, zbyt brązowe,
Za często w niebo zapatrzone.
Za mocne było serca bicie,
Zbyt pewnie szli w tę samą stronę,
Za Długie nocne te ulice...

Za duża szczerość, ciut za duża – o trzy słowa...
Więc nie wspominaj przy niej już Tuchowa.

Ref.

Nie warto o Tuchowie mówić wcale.
Zbyt czarny smutek pomieszany z żalem,
Zbyt prędka myśl, za blisko stacja
I zbyt cierpliwie przyszło czekać
- Śmiech został dłużej na wakacjach
A dziś za późno, za daleko...

Gdy z innych dni powoli składa świat od nowa...
Daj z pamięci jej wymazać ślad Tuchowa.

Ref2.
Jeszcze ma podarte zdjęcie
- W czterech częściach jedno szczęście.
Mówi, że nie wróci więcej...
...Żeby słuchać chciało serce...
Żeby tak słuchać, żeby słuchać chciało serce



Temat: co to może być !!!!

Ja mam inny problem ... Ale pasuje jak ulał do tego tematu...

Znowu dziś mi się to prztrafiło... Pojechałam na rowerze na uczelnię.. Wracając ledwo dałam radę dojechać do domu.... Znowu poczułam mocne osłabienie... Dobrze, że sąsiedzi jechali ze mną windą- potrzymali mi drzwi bo bym chyba nie dała rady... Coś do mnie mówili, nie wiem co, nie pamiętam... Nawet nie miałam siły im odpowiedzieć- tak dyszałam-łapałam oddech jak ryba wyciągnięta z wody. Wbiegłam do domu, zrobiło mi się niedobrze- poszłam do toalety, ale nie wymiotowałam... Silne osłabienie całego organizmu, nogi z waty...

Kiedys na drugim roku studiów spotkało mnie to smao- wtedy zasłabłam wcześniej... że bez pomocy życzliwej osoby ( przechodnia) nie doszłabym do domu- nie ma szans
Poszłam wtedy do lekarza zrobili mi badania kriw , ekg ale nic nie wyszło...

Nie wiem co to może być, ale mnie to niepokoi- jazda na rowerze mnie wykańcza...


mi to przypomina moja dawna arytmię.
tyle, że mnie łapała nawet w spoczynku. ale objawy też identyczne. zero oddechu, tlenu, duszenie. brak sił. omdlenia z utratą przytomności. galopowanie serca, uczucie lęku, strachu.. no i bicie serca do 212 uderzeń na minutę.
może napiłaś się zbyt dużo kawy + wysiłek = galop i słabość (a moze mało jeszcze zjadłaś). na ekg czasem NIC nie wyjdzie. potrzebne są dokładne badania serca (jeśli takie podejrzenie jest). echo serca, holter na początek.

sugerowałabym pójść do lekarza i drążyć temat, bo gdyby się okazało,że masz to co ja - to może zagrażać życiu.
oczywiście, jesli takie sytuacje miałabyś częściej. <u mnei klkakrotnie na dzień po kilka godzin to się działo.>



Temat: Sri Lanka - Zielona Łza Indii
Sri Lanka nie ma tradycji muzyki klasycznej, która mogłaby rywalizować z sąsiednimi Indiami.Prawdopodobnie przyczyną tego był fakt,że buddyzm odrzuca programowo tę formę wyrazu.Klasyczne sztuki sceniczne Sri Lanki ogólnie dzielą się na pochodzące z gór,czyli kandyjskie, obejmujące klasyczny taniec arystokratyczny z dawnego królestwa Kandy,z bogatymi strojami tancerzy i stylizowaną choreografią, oraz wywodzące ę z nizin.Do tych ostatnich należą przedstawienia taneczne kolam i ceremonie egzorcyzmów,które nadal mają mocne przedbuddyjskie korzenie i pozostają ważną częścią lankijskiej kultury.

Kandyjskie bębnienie

Lankijscy perkusiści łączą się w zespoły liczące od do 50 wykonawców.Niezwykły dźwięk takiego zespołu, w pełnym brzmieniu, należy do najbardziej charakterystycznych wyróżników kultury Sri Lanki i jest niepowtarzalnym,przyspieszającym bicie serca przeżyciem.Tradycyjne bębny występują w różnych rodzajach.Najważniejszy jest klasyczny kandyjski geta bera.Ma dwie membrany na przeciwległych końcach, mierzy dokładnie 67cm ipośrodku jest nieco szerszy.Wisi na wysokości bider,umocowany na linie oaczającej instrumentalistę w pasie.Gra się na nim obiema rękoma.Membrany są wykonanez różnych skór, np.jedna z małpiej a druga z krowiej.
Krószy bęben – zwany daule ma również dwie membrany.tym , że z prawej strony uderza się go pałeczą , z lewej zaś dłonią.
Trzeci z bębnów to – Tammettana bera, składa się z dwóch malenkich kotłów, w które uderza się pałeczkami.Czasami towarzyszy im również horanava,intrument wykonany z cztwerech trzcin , przypominający obój.
Tak jak tancerze,którzy często popisują się przy dźwięku bębnów , perkusiści ają na sobie tradycyjny strój:ozdobny sarong,szeroką przepaskę biodrową, napierśik i biały turban.W czasie ważniejszych muzycznych momentów, potrząsają głowami, wprawiając w falisty ruch przymocowaną do turbanu dekoracyjną tkaninę.



Temat: Metallica - Death Magnetic


Recenzja "Death Magnetic" z http://www.musicradar.com/ :

That Was Just Your Life

Rozpoczyna się od wolnego bicia serca i przechodzi w intro na clean'ie (brzmienie gitary bez przesteru). Po czym zaczyna się coś czego większość z Was pewnie nie miała nadziei już nigdy usłyszeć - gitara rytmiczna z prędkością błyskawicy jak w Blackened oraz mocarny James Hetfield z nowo odnalezionym ogniem w jego głosie. To brzmienie zespołu, który wreszcie dowiedział się na co ich stać i zapełnia lukę między ...And Justice For All a Black Album'em.

The End Of The Line

Główny riff jest znany z "Other New Song" granego w 2006 roku na koncertach. Intro jest typowo Metallikowe po czym słyszymy pełne mocy riffy. Kirk, który przez 10 lat nie stworzył, żadnej solówki powraca na nowo - ze swoją kaczką również.

Broken, Beat & Scarred

Kolejna dawka ciężkości z prostym ale efektownym riffem przypominającym Black Album. Ten kawałek kopie, jest dynamiczny i ma chwytliwy refren.

The Day That Never Comes

Singiel dobrze umieszczony po 3 skomplikowanych kawałkach. Dwie rzeczy: 1) plotki o złym mastering czy mixie nie mają pokrycia z tym co słyszałem. Nie ma trzeszczenia ani dużo przesteru. 2) Perka Larsa dalej brzmi ciut za głośno - jak dużo mikrofonów on tam ma?

All Nightmare Long

Gitary dominują w tym kawałku. Tytuł jak najbardziej nieadekwatny, ponieważ piosenka przyprawia Cię o szybsze bicie serca, dzięki głównemu riffowi. Znowu wracamy do mieszanki AJFA i Black Album'u, mamy tu świetne alternate picking (szybkie kostkowanie góra-dół) jak w Dyers Eve z jednym z najsilniejszych refrenów na całej płycie. Chaotyczne solówki Kirka pasujątu idealnie.

Cyanide

To trochę dziwne, że Meta zdecydowała się zagrać ten kawałek na żywo jako pierwszy, ponieważ nie jest to dobre wizytówka dla Death Magnetic. Powolna część nie pasuje do drugiej troche mocniejszej...może dlatego, że perka znowu wychodzi na pierwszy plan...

The Unforgiven III

Piosenka rozpoczyna się na pianinie i skrzypcach po czym przeradza się w typową Metalli-balladę. James pokazuje swoje umiejętności wokalne, a Kirk popisuje się swoją solówką. Bardzo miło usłyszeć coś co przywodzi na myśl riff z Ride The Lightning.

The Judas Kiss

Ten kawałek na prawdę daję kopa. Przyspieszenia, zwolnienia w zwrotkach, imponujący refren James'a "Bow down sell your soul to me" mogą spodobać się bardziej niż Master Of Puppets.

Suicide & Redemption

Pierwszy instrumental Metalliki od 20 lat - całkiem niezła jazda - ma magię starych dobrych Orion czy To Live Is To Die - tego nie da się przeoczyć. Jednak ten utwór staje się największym zawodem na płycie. Dwa główne riffy nie są dość mocne - pozbawione atmosfery, jakby były napisane przez nieznaną kapelę metalową. Większość płyty jest mocna i dynamiczna a ten kawałek od nich odstaje. Jasną stronę tego instrumentala jest to, że możemy usłyszeć popisy na basie w wykonaniu Rob'a.

My Apocalypse

Świetny thrashowy utwór, w sam raz na koniec płyty. Słychać wpływ Ricka Rubina i jego pracy ze Slayerem.



Temat: Psychotrop
Chorowałam na depresję z zaburzeniami lękowymi i w związku z tym byłam/jestem leczona lekami. Głównie antydepresyjnymi. One właśnie jak już ktoś napisał "przywracają do zycia",mają działanie pobudzające bo osoba w ciężkiej depresji nawet nie ma siły podnieść się z łóżka. To jest taki masakryczny ból psychiczny, że aż trudno was (zakładam, że osobom zdrowym) jest to sobie wyobrazić. Połączone z różnymi fizycznymi objawami (typu bezsenność, spowolnienie-psychoruchowe (zawieszenie, monotonny, smutny głos, anhedonia), często także połączone z uczuciem panicznego lęku (trzęsące się ręce, przyśpieszone bicie serca, ból głowy, brzucha, kręgosłupa, "ucisk" w klatce piersiowej (tak jak wtedy gdy się bardzo przestraszycie czegoś i macie wrażenie, że nie możecie oddychać ani się ruszyć). więc często przy tym wszystkim po prostu nie da się bez leków. antydepresanty zwiększają wydzielanie serotoniny (SSRI) lub serotoniny i noradrenaliny (nowsze, SNRI), czyli pacjent wreszcie ma siłę na cokolwiek (dlatego np. na niektórych lekach podane jest w ulotce, żeby przez pierwsze 2 tygodnie pilnować pacjenta, bo jest ryzyko próby samobójczej -->pacjent może mieć WRESZCIE siłę by się ZABIĆ), poprawia się nastrój itd. Leki te to leki o przedłużonym uwalnianiu, czyli efekty jakiekolwiek występują po 2-6 tyg ( w zależności od leku). Jeśli ktoś zechce się nimi 'pobawić" i wziąć naraz więcej niż wolno to to dość niebezpieczna zabawa (w przypadku trójpierścieniowych leków antydepresyjnych (Anafranil- klomipramina), SNRI (Effectin-Wenlafaksyna)), bo jedyne co odczujecie BARDZO wyraźnie to efekty uboczne jakie te leki wywołują przed pierwsze 2 tygodnie stosowania. Np. suchośc w ustach, drżenie rąk, przyśpieszone bicie serca, zawroty głowy, mdłości itp. A jak przesadzicie z dawką to się skończy na OIOM-ie, bo dostaniecie drgawek , a następnie stracicie przytomność by już nigdy jej nie odzyskać- leki te wywołują depresję oddechu a więc umieracie w drgawkach (obnizaja próg drgawkowy) i przez uduszenie. Ale i tak już jesteście nieprzytomni..
A Benzodiazepiny to leki uspokajające/przeciwlękowe, często stosuje się je razem z przeciwdepresyjnymi, bo skutkiem ubocznym antydep. jest np bezsenność. Określiłabym je jako taki typowy zamulacz (dla osoby zdrowej, bo gdy ktoś odczuwa lęk i weźmie lek to czuje się dobrze, normalnie), one spowalniają ( w dużyych dawkach), osłabiaja koncentrację, usypiają.
Neuroleptyki (leki przeciwpsychotyczne np. Tisercin) są stosowane w schizofrenii (by "wymazać" omamy, uspokoić pacjenta), ale są naprawdę bardzo mocne i to nic przyjemnego, nie wiedzieć co się wokół dzieje i żyć jak zoombie przez dwa dni. albo zasnąc na stojąco z przekonaniem, że już nigdy się nie obudzisz, bo udusisz się we śnie z powodu suchości w ustach i nosie (wysuszenie błon sluzowych)....
Rozpisałam się, ale przemyslcie sobie sami..warto? Po co?
Ja na waszym miejscu skakałabym z radości, że nigdy nie zaszła potrzeba by je brać..;/
Ps. Boli mnie trochę przekonanie społeczeństwa, bo wg. jednej z osób która tu pisała, powinnam mieć coś bardzoo nie w porządku z głową i w ogóle tu nie pisać.
Stereotyp - osoba biorąca leki -->nieprzytomny świr.



Temat: Nowa płyta
Witam

Na forum jestem nowy zatem przywitać się wypada. Witam więc serdecznie.
Wczoraj w moje ręce wpadła wersja limitowana płyty Sehnsucht. Chciałem się podzielić moimi uwagami na temat tej płyty.

Przygodę z Lacrimosą zacząłem od Inferno i Stille, które to płyty wywarły na mnie piorunujące wrażenie. Jednak za arcydzieła uznaję inne płyty - Elodia i Echos. To te dwie płyty są dla mnie wyznacznikiem ideału. Czego spodziewałem się po płycie Sehnsucht? Na pewno nie tego, że dorówna dwóm wspomnianym wcześniej. Nazwa oraz okładka sugerowała, że raczej będzie to sięgnięcie do korzeni, do czegoś co już było. I nie myliłem się. Po przesłuchaniu płyty stwierdzam, że najbliżej jej do płyty Inferno. Nie ma może takich monumentalnych i melancholijnych utworów ale jest więcej gitarowego grania niż na późniejszych płytach, kosztem niestety partii symfonicznych oraz przede wszystkim chórów, których bardzo mi brakuje. Czy zatem Sehnsucht to płyta zła? Nie. To bardzo dobra płyta. Na pewno zdecydowanie lepsza od Lichtgestalt (którą zresztą oceniam słabo). Tilo i Anne zaserwowali nam mocne metalowe granie, które nie jest jednak pozbawione duszy. Uważam, że Sehnsucht to płyta bardzo dobra.

Co do utworów, które mi się podobają najbardziej to bezapelacyjnie Die Taube. Potem A.u.S. Sehnsucht in mir, Der Tote Winkel i Feuer. Pozostałe są również dobre, ale ta piątka to moi faworyci. Bardzo zaskoczył mnie utwór Feuer. Bardzo dynamiczny, szybki i pełen agresji. Zupełnie jak ogień. Już ktoś wcześniej pisał, że słuchając tej piosenki widzi niemal ten ogień. Miałem to samo odczucie. Partia orkiestrowa, która gra przez cały czas w tle zdaje się być żarem, który ciągle się tli, delikatnie grające flety to płomyki a moment, w którym wchodzą gitary i słychać zachrypnięty krzyk Tilo to buchające i dzikie płomienie. Pod tym względem utwór jest idealny. Najsłabiej prrezentuje się Mandira Nebula - bardzo dziwny utwór, do którego przekonać się nie mogę. Jedyne co go ratuje, a niektórych to właśnie drażni, to akordeon. I lost my star in Krasnodar to również dobry utwór, taki typowo koncertowy. Nasuwa mi na myśl Brennende Komet, bardzo żywiołowy. Cała piosenka jest niezła, ale moment "Shine shine..." majstersztyk.

Przesłuchałem obie wersje płyty i muszę stwierdzić, że być może to prawda, że Limited jest na siłę. Tzn płyta wydana pieknie, raczej chodzi mi o warstwę muzyczną. Dodatki są mało zauważalne i dodają smaczku, ale nie są jakieś bardzo znaczące. W jednym miejscu jednak Special edition strasznie drażni. Piosenka A.u.S w wersji specjalnej ma wkomponowane (chociaż to złe słowo) bicie serca. Czemu wkomponowane to złe słowo? Bo owe bicie serca nie komponuje się wcale z muzyką. Wyraźnie widać, że zostało to dodane i bardzo psuje odbiór piosenki (można było je bardziej zakamuflować w muzyce).

Reasumując - płyta nie powala (chyba, że ktoś nie słyszał wcześniej Lacrimosy) ale jest bardzo dobra. Inna od tego co chciałem usłyszeć, ale bardzo dobra.



Temat: 1
Witam.mam 34 lata od osiemnastego roku zycia mialam problemy z sercem ,za szybko bilo dawali jakies leki pozniej pojawila sie lekka nadczynnosc tarczycy to juz bylo straszne co sie ze mna dzialo ale lekow nie dali zadnych tylko kontrola i obserwowanie. Pozniej wszystko jakos przeszlo ,niby w swiadomosci zostalo ze cos tam z sercem nie tak ale sie tym nie przejmowalam.Po lekach ktore bralam na zwolnienie pulsu prawie nie wykitowalam lekarka kazala zwiekszyc dawke i cisnienie mi tak spadlo ze stacilam i odzyskiwalam przytomnosc na przemian.Pozniej mialam jeszcze podobny przypadek po zazyciu pabialginy od tamtej pory unikam brania lekow , wywolalo to powazny problem kiedy zglosilam sie do psychiatry 3 razy zmieniala mi leki bo po przeczytaniu ulotki wracalam do niej i mowilam ze nie bede tego brala bo sie boje. wkoncu dopasowala mi lek z najmniejsza mozliwa iloscia skotkow ubocznych. Ale wracajac do tematu to po tej przerwie kiedy sie dobrze czulam dopadla mnie tragedia zmarl mi ukochany ojciec i zaczelo sie najpierw depresja z ktorej nie zdawalam sobie sprawy a pozniej problemy z sercem i to bardzo nasilone zaburzenia rytmu skurcze komorowe nadkomorowe bloki przedsionkowe to uczucie ze serce przestalo bic a pozniej mocne uderzenie w klatce kiedy znowu zaczyna to bylo straszne.Zaczelo sie chodzenie po kardiologach bo opinia jednego mnie nie zadowalala.Badania wykazaly oprocz wyzej wymienionych zaburzen rytmu wypadanie zastawki mitralnej z ktora zyje prawie polowa populacji i tylko 1/3 z tej polowy o tym wie bo ma jakies objawy. Przepisano mi leki rytmonorm, po jakims czasie poszlam do jeszcze innego kardiologa ktorego mi polecono i przepisal mi wlasnie bisokart mimo ze go bralam zaczely sie dodatkowe objawy typu napady dusznosci lek przed zatrzymaniem sie serca .....po ktorejs z kolei wizycie u tego kardiologa przepisal mi Afobam przeczytalam ulotke i stwierdzilam ze facet zglupial ze ja przeciez nie mam zadnej fobi!!! minelo kilka miesiecy moze rok znowu bylo lepiej odstawialm bisokard i w miare funkcjonowalam ,skonczyly sie napady dusznosci i przyspieszone bicie serca ktore dochodzilo do 120-130 a podczas badania nawet do 160 .
Po kilku latach kiedy juz przyzwyczailam sie do tych mniej nasilonych objawow zaczelo sie nagle cos ze mna dziac napad leku podczas jazdy samochodem przy wyprzedaniu( nie mam prawka maz jest kierowca) napad leku podczas zwyklego badania lekarskiego itp. wkoncu lek przed wyjsciem z domu przy cztm objawy sercowe nasilily sie znowu i doszlo jeszcze nadcisnienie. Po kilku dniach takiego siedzenia w domu wkoncu maz wezwal lekarza pierwszego kontaktu ktory wiedzial o moich problemach sercowych.Odrazu dal skierowanie do psychiatry w tym stanie w jakim bylam juz zdawalam sobie sprawe ze jest to konieczne.Od kiedy biore leki przeciwlekowe objawy sercowe ustapily czasem zdarzy sie jakis dodatkowy skurcz ale to sporadycznie ,dusznosci sa w upalne dni boje sie wtedy wychodzic z domu najgorzej jak jest bezwietrznie.Pozostaly napady leku ale nie sa tak nasilone i ucze sie nad nimi panowac tlumaczac sobie ze to tylko moja psychika nie zawsze pomaga ale pogotowia jeszcze znie wzywalam chyba dlatego ze lęk przed lekarzami jest silniejszy :) Duzo tego ale moze komus to cos da , ja wiem jedno ze dzieki temu forum wiele zrozumialam ze sa inni ludzie majacy takie problemy jak ja to mi pomaga walczyc ze swoimi.pozdrawiam



Temat: jak dziecko...
Ciemno...
Nie widzę pisanych mą dłonią słów
Cicho...
Nie słyszę nic, poza płakaniem psów
Pusto...
Jak dawniej, a teraz znów
Smutno...
Nie cieszy już nawet księżyca nów...

A wszystko to pogrążone w błogiej ciszy
Gdy każda sekunda ci dzień czyni bliższym
Lecz mnie noc nie chce ułożyć do snu
Jej czarne widzę dłonie w moim 'TU'
Jakże długo pragnęłam, by się mną zajęły
By czarne nocy skrzydła mocno mnie objęły

Lecz teraz myślę, by doczekać rana
Gdy twarz jak buzia dziecka jest zaspana
Ono ziewając, śmiechem budzić chce słońce śpiące
I do twarzy matki tulić usteczka gorące
A ojcu swe spojrzenie ciepłe chce posłać
By miłość otrzymać, by trudnościom sprostać

Bo budzić się i zasypiać, któż nie chce jak dziecię małe
Co rankiem do życia wstaje jak łąki stokrotki białe
Lub jak o poranku słońce, gdy swe złote wysuwa wstęgi
Lub jak słońce o zachodzie, gdy na niebie barwne toczy kręgi
Czy choć raz dziecięcych odwiedzić krain byś nie pragnął
Tam by za tobą współczesny świat drzwi swe dobrze zamknął
Bo w pięknej dzieci krainie miejsca brak dla czegoś, co męczy
Byś mógł bawić się beztrosko pośród stu kolorów tęczy

Ja pragnę przez chwilę choć jak dziecię spojrzeć na świat
Gdzie siostra za siostrę, gdzie za brata brat
I strachu też nie ma wśród tysięcy barw
I spokojnie patrzysz w tłok codziennych spraw
Choć raz znów być jak dziecko, jak w ramionach matki
Poczuć serca bicie, zapach jak słodkie kwiatki
Być jak owca u boku pasterza
Która spokojnie do celu zmierza
I nie boi się, i nie czuje lęku
I sama nie jest, lecz w obronnym ręku

Tak jak to dziecię utulane przez swą mamę
I ja chcę, by mnie kryło czyjeś mocne ramię
Również jak szczenięta przy kochanej matce mogą ułożyć
Tak i ja chcę, by nade mną troszeczkę choć tej móc rozłożyć...

Lecz łzy słone zaraz oczy me obficie przychodzą zrosić
By ciurkiem skapać z policzka, o pomoc zabronić prosić
Lecz i tak próżne me wołania, głuche są i puste są...
Bo gdziekolwiek tylko chcą, tam się wraz z lasu echem niosą
Więc ja wciąż sama tu , w ciemnym siedzę plejsie
A tu cicho i tak smutno tu, lecz śmiej się
I to pamiętaj – nie zapominaj, że po nocy zaraz dzień nastaje
A pierwszym słońca promieniem czyni, że na oczkach cień nie pozostaje
Lecz też koniecznie w pamięci niech pozostanie twej odwieczna ta myśl i mądra
Bo reszta przeminie, tak miłość i młodość, tak szczęście, tak każda chwila szczodra
Wspomnienia ci pozostaną, które zawsze żyć będą skrycie
W sercu twym będą, to i w sercu szanuj je nad życie...

Tak, a ostatnia niech myśl ważna w głowie zabrzmi twej tak...
I nie pozwól odlecieć jej w dal jako niebieski ptak...

I choć za oknem zima mrozem świat okala
I choć wojen tu mnóstwo, wciąż trwogę niosących
To mnie ta myśl jedyna ze złości i strachu wyzwala
Że jeszcze przed tobą godzin tysiące
Że rano znów rosa pojawi się na łące
A małe dziecko kropki policzy biedronce
Jedna ta myśl mi nadziei dodaje
Że lepiej będzie, że coś się tu zmieni
A zagubiony na mrocznej polanie
Odnajdzie się w blasku złotej zieleni...



Temat: 1
Witam wszystkich.:))
Mam na imie Agnieszka i mam 26 lat..
Opowiem wam moja historie z nerwica..:)
5 miesiecy temu zaczal sie u mnie koszmar..
Mam 2 dzieci ktore trafily do szpitala na grype żołądkową, odwodnily sie..Okropne przeżycie..
Po dwoch tygodniach od tego momentu zaczęło sie coś ze mna dziac..
tzn. chwycilo mnie dziwne obce uczucie, ale mnielo po 10 minutach..Natomiast na drugi dzien gdy mąz wrócił z pracy zaczelo sie to samo tylko ze skutkiem tragicznym..juz wyjasniam..
Ucisk w klatce piersiowej, szybkie bicie serca(jakby mialo wyskoczyc), Nadmierna potliwośc, uczucie goraca a nagle dreszcze i uczucie zimna, zawroty głowy, nudności(dosc mocne), ucisk żoładka(ucisk na pecherz moczowy) uczucie parcia..Im wiecej o tym myslalam tym te objawy sie nasilaly..Nie wiedzialam co robic..Wygladalo to śmiesznie ale czulam ze potrzebuje przylozyc do szyi i brzucha czegos zimnego(oklady) i tak zrobilam..Zachowywalam sie dziwnie..nie moglam tego od siebie odrzucic..Bylam strasznie przestraszna i oslabiona..Myslalam ze zemdleje...Mąż wezwał pogotowie..
Lekarz przebadal mnie i stwierdzil ze to wszystko na tle nerwowym..dostalam zastrzyk..po ktorym odplynelam..:))
Kazal mi pójśc do lekarza pierwszego kontaktu po tabletki na nerwy ktore mam brac przez 2 tygodnie..Najpierw trafilam na lekarza ktory przepisal mi Betaloc25(na obnizenie cisnienia) oraz atarax (na lęki ) i magnesB6 .Zalecil rowniez badania z krwi na cukier, tarczyce itd..Wszystkie wyniki wyszly prawidlowe..na nastepnej wizycie trafilam na innego lekarza(raczej bardziej doswiadczonego) ktory powiedzial ze mam nerwice lekowo- napadową!!
A napady mam na maxa,..!!
Wiec przepisał mi Xanax na 2 tygodnie.. Bralam go przez 1,5 tyg,(bo przestawał działac) oraz betalog 25 na cisnienie.A wrazie czego atarax.czulam sie nawet ok nie mialam tych silnych napadow ale bylam strasznie slaba..za kazdym razem gdy mialam wyjsc z dziecmi na dwor, czy na zakupy czy zostac sama z dziecmi w domu ogarnial mnie straszny lek, ze coś mi sie stanie, ze nikt mi nie pomoże a przeciez to sa małe dzieci..itp. itd..Bałam sie dosłownie wszystkiego..( a mieszkamy z daleka od rodziny)
Nie umialam sobie z tym poradzic..Wychodzac na dwor walczylam sama z soba tlumaczac ze nic mi sie nie stanie i ze musze wyjsc..I pomagalo..Bo myslac tak bylam wsciekla na ta Cholerna Nerwice!!!i
Wiec wybralam sie do jeszce innego lekarza prywatnie..Zalecil mi EKG i UKG serca oraz USG tarczycy.Wszystko w normie..Przepisała mi ta lekarka Propranolol oraz neurol..i nie stwierdzila nerwicy...okazalo sie ze moje zawroty głowy ze zaraz zemdleje wziely sie stad iz poprzedni lekarz przepisujac mi betaloc 25 nie wiedzial chyba co robi..a ja jestem niskocisnieniowcem..A ten lek jeszcze bardziej obnizal mi cisnieie i stad te zwroty głowy i uczucie ze zemdleje..
A wiec zaczełam walczyc z Nerwica..Jesli czulam sie rozdrażniona a mam to codziennie rano jak tylko otoworze oczy,(uczucie zdenerwowania jak przed waznym egzaminem) i jak sie zdenerwuje biore zaraz Neurol i po 30 min. ustepuje..Czasem gdy Neurol nie pomaga biore jeszcze Propranolol a gdy leki nie pomagaja do końca biore Atarax!! Przy okazji zajmuje sie czyms by te 30min. szybko zlecialo i jest wtedy ok..I tak robie od 2 miesiecy i czuje ze potrafie w wiekszym stopniu kontrolowac nerwice.Znajduje sobie jakies zajecie wychodze z dziecmi na spacer, prasuje itp...
czasem siedzac mam uczucie jakbym nie mogla utrzymac głowy na karku (dziwne uczucie).
Pomagaja rowniez spacery rozmowy z bliskimi ktorzy rozumieją twoja sytuacje..Dawno nie mialam silnych napadow..Jest jedynie uczucie rozdraznienia, brak apetytu oraz te lęki i to obce uczucie ktore mnie ogarnia i nie wiadomo skad sie bierze..nie moge jechac szybko samochodem bo kreci mi sie w glowie,nogi robia sie jak z waty.. mam lek wysokosci, w Kosciele robi mi sie słabo..w sklepie jak mnie chwyci to ogarnia mnie panika ze zaraz cos sie stanie..ale co? nie potrafie odpowiedziec.. ale to sa uczucia gdy jestem bez mojego NEUROLKA..!!!
Wiecie ze wychodze wszedzie..Sa oczywiscie momenty gdy ogarnia mnie dziwne uczucie ale walcze z tym..!!!
Zamierzam wybrac sie do psychologa na psychoterapie bo wiem ze sama sobie nie pomoge..
Ale najpierw wybralam sie do psychiatry po jakies leki..Dostałam Velafax..
I wiecie co..Wzielam połówke tabletki na wieczór jak mi kazał lekarz i mialam noc z głowy..Wrócily wszystkie objawy jakie mialam pierwszy raz..a serce tak szybko to mi chyba jeszcze nie szalalo...W dodatku jakies schizy, lęki..Nie moglam zasnac.Wstalam i wzielam moje leki..Ustapilo i zasnelam ale na 3 godz.. wiec wzielam ponownie i teraz moge powiedziec ze czuje sie dobrze..Jak na codzien po neurolku i propranolku :)))
chyba juz nie wezme tego leku.. popludniu zadzwonie do mojego lekarza i ciekawe co mi powie,,
Czytalam na innym forach na temat tego leku czyli "VELAFAX" i sa osoby bardzo zadowolone z niego..A to co mi sie po nim dzialo to sa jego skutki uboczne..Ponoc ma je tylko 1% osob..Czyli ja sie zaliczam..:((
niektorzy pisza ze te skutki trwaja pare dni ale potem wszystko sie stabilizuje i jest super..Ale ja chyba juz za bardzo sie boje zaryzykowac ponownie..

Pozdawiam was wszystkich i mam nadzieje ze uda sie mi i wszystkim pozbyc sie tego paskudctwa!!!
Trzymam kciuki...



Temat: kto jest tym jedynym???
Witajcie.
Beatrix- trafiłaś w sedno! Bardzo dobrze to wszystko ujęłaś, jestem pod wrażeniem! Jak Ty dobrze rozumiesz, co się teraz ze mną dzieje!
Niemniej jednak muszę znaleźć jakaś ścieżkę, która wyprowadzi mnie z tej krętej i mało bezpiecznej drogi....

Zastanawiam się caly czas o co właściwie mi chodzi. Bo tak naprawdę mąż ciągle mnie pożąda, stara się, abym była zadowolona, sprawia mi przyjemności, dba o byt i bezpieczeństwo. Ja to wszystko dostrzegam, doceniam i tak naprawdę muszę przyznać, że jestem szczęściarą. Powinnam nią być.
Czy rzeczywiście doceniam? Moja działania wskazują na coś zupełnie innego....Czemu balansowanie na cienkiej linii, podświadoma tęsknota do przekraczania granic i łamania zasad- mają taką siłę? Nie chcę się temu poddać! To ulotne, kruche, mało wartościowe! A to co mam to mocne fundamenty, na których przez lata budowałam swoje szczęście!
Czy warto dla mżonek niszczyć to co prawdziwe i wartościowe? NIE!!!
Każdy z Waszych postów to źrodło refleksji dla mnie. Chcę zrozumieć dlaczego świat, który jest moją rzeczywistością przestaje być dla mnie ważny na korzyść iluzji, czegoś, co sobie kreuję sama i dążę ku temu. Ku przepaści....Dlaczego świat tragicznych romantycznych bohaterów, świat marzeń, fantazji, utopii tak mnie pociąga...Zawsze tak było- jestem, byłam i będę osobą, która buja w obłokach, która chce zmieniać świat sama, walczyć z podlosciami i całym złem tego świata, której wydaje się, że ideały i wzory istnieją, a nie są tylko w naszych umysłach....Czemu zderzenie rzeczywistrości z tym co mam w glowie-pięnym, nierealnym, ale sprawiedliwym i idelanym światem- tak boli???Bo jest zbyt duży kontrast....
Michał też pokochał to we mnie, ale tak naprawdę dążenia, aby ten świat istniał naprawdę- wyczerpują mnie i odbierają radość z życia- tego prawdziwego, namacalnego....Walczę z tym, bo zdarza mi się myśleć racjonalnie , ale dosyć często przegrywam. To chyba jednak dobry temat dla psychoanalityka....Sama nim zresztą jestem dla siebie.
To się nie mieści w glowie- tak naprawdę robie sobie krzywdę, działam wbrew logice, wbrew sobie....
Przez tyle lat miałam kontakt z wieloma bardzo przystojnymi mężczyznami (siatkarze naprawdę są tacy) i nic. Dlaczego na tym etapie, w tym momencie to się zmieniło i zapragnęłam tego, czym zawsze gardziłam? Nie jestem bez zasad, wartości, wręcz przeciwnie! I zawsze byłam im wierna! Co się właściwie we mnie zmieniło, że zaczęłam pożądać tak mocno tego co ma małe znaczenie? Co jest chwiejne i wątpliwe?
Mam wszystko! Nie można chcieć więcej! Mój maż jest bardzo przystojnym, pragnę go, pożądanie wcale nie minęło. I bardzo kocham! To w czym rzecz? Sądzę, że poczułam silne emocje, o istnieniu któych zapomniałam, bo miałam (mam) tego inną wersję- codzienną, mniej namiętną, ale bardziej wartościową!
Przyspieszone bicie serca, ukradkowe spojrzenia, blask oczu, ciche westchnienia, myśli, które nocą pozosotają w mojej głowie....To wszystko mną zawladnęło.To dała mi znajomość z Jackiem i za tym zatęskniłam! Nikt nie musi już mi tlumacyzć, że to ulotne, że ZAWSZE mija, że to takie kruche, a to co prawdziwe jest bardziej istone. Ja to wiem!!!!
Biorąc pod uwagę to, że już zaczęłam dostrzegać w czym problem, zdjęłam klapki z oczu, trochę otrzeźwiałam- na tyle, aby dokonać jakiejkolwek analizy- muszę przyznać, że jestem głupia. I na pewno nie chcę szukać usprawidliwień i poslugiwać sie banałami- że jestem tylko człowiekiem.....Jestem nim i dlatego muszę przeżyć swoje życie godnie, dająć z siebie to co najlepsze nie raniąc najbliższych dla własnych- wątpliwych zresztą korzyści....
Teraz oprócz slownych deklaracji trzeba zaczać działać. Tylko jak pozbyć się tej tęsknoty, która jest taka silna, taka obezwładniająca, wręcz paraliżująca? Oto jest pytanie! Czy sama świadomość tego co powyżej napisane- ma mi pomóc? Owszem, ale i tak jest ciężko. Muszę się z Jacka wyleczyć.

Pozdrawiam.



Temat: Finał 1 mecz: Intar-Dartom Ostrów - STAL Rzeszów
To może i ja coś dorzucę, co prawda już chyba wszystko napisane, no ale mogę się podzielić wrażeniami z wyjazdu

Ogólnie mecz na bardzo wyrównanym poziomie, choć na ogół bez większych emocji (parę sytuacji przyprawiających o szybsze bicie serca było, ale różnie się one kończyły). Co do kibiców ostrowskich, pomysł z racami dookoła stadniou był bardzo trafiony i wyszło to bardzo efektownie, ale ... no właśnie to było niemal wszystko. Coś tam ostrowski KK jeszcze krzyczał poszło kilka fali (w jednej z przerw) i praktycznie to wszystko... ludzi bardzo dużo, ale odnosiło się wrażenie, że przeważająca większość przyszła z rodzinami na piknik, po prostu posiedzieć pooglądać, czasem coś poklaskać i tyle, dawało się czasem odczuć taką "drętwą atmosferę", czasem nasza "garstka" kibiców z Rzeszowa była głośniejsza niż ten ponad 9-tysięczny tłum Ostrowian, w Rybiku było zdecydowanie lepiej

Co do toru: brawa dla Ostrowa za grę fair, tor ogólnie może do widowiskowej walki nie był, ale był równy i parę mijanek można był obejrzeć.

Sprzęt? 0 defektów można powiedzieć (czy Ciapek miał defekt w 15 biegu, może, ponoć w parkingu zmienił na powtórkę oponę), ale widać, że sprzęt przygotowany na tip top.

Co do zawodników, jechały dwie mocne, wyrównane drużyny, widać to było m.in. po dużej liczbie remisów no i końcowmy wyniku

Niklas - bardzo pozytywnie, najszerzej oczy się otwierały, gdy wyprzedził Karlssona i pognał jak szatan do mety, widać, że był dziś bardzo szybki, momentami jak Max (40 metrów przed resztą zawodników).

Tomek - zrobił co do niego należało i był dziś dość waleczny, no i to wysforowanie się przed Karlssona, szkoda, że nie dał rady utrzymać tej przewagi. Ogólnie mówiąc widać poprawę.

Darek - w parze z Karolem się dziś nie popisali (hehe przyzwyczaili nas do swojej siły uderzeniowej, więc nie ma się co dziwić, że wszystkich zaskoczyli (niezbyt pozytywnie)), ale ogólnie spisał się dobrze.

Karol - czyżby nie wytrzymał presji? a może nie mógł dopasować się do ostrowskiego toru? to już wie najlepiej sam zainteresowany.

Maciek - klasa, lider i twardziel (widać było, że dalszą część meczu ręka już mu pewnie zaczynała dokuczać). Zrobił co do niego należy, do czego nas wszystkich już przyzwyczaił ten atak tuż przy bandzie był po prostu majsterszykiem

Dawid - za wiele nie pokazał, ale kiedyś było na odwrót: Paweł przywiózł 1 punkt w I biegu, a potem cały czas jechał Dawid i nieźle mu szło, dziś było na odwrót.

Paweł - pokazał dziś, że chce walczyć i potrafi walczyć. I bieg może mniej emocjonujący, ale po tym co pokazał potem, był nawet o krok od objechania pod bandą Karlssona (tyle że Peter jest zbyt doświadczony, żeby puścić młodzieżowca pod bandą). Ogólnie to był jednej z najlepszych jego występów w tym sezonie, te 5 punktów, które zdobył nie odzwierciedla tego co wyczyniał na torze, wielkie brawa

Jak to już ktoś pisał po raz kolejny stanowiliśmy zespół a nie grupę kilku zawodników i to decyduje o naszej sile, zresztą o sile drużyny ostrowskiej też. Brak "drużyny: przesądził m.in. o porażce Gorzowa, zapatrzonego w siebie i wychwalającego pod niebiosa Hliba, który teraz pewnie powie Gorzowowi "do widzenia" i pójdzie do ekstraligi (ale to już rozmowa nie na ten temat).

Ogólnie super, wynik stosunkowo uspokajający, czekamy na rewanż w Rzeszowie.

Sorki za długaśny wywód, ale warto było pojechać i zobaczyć ten mecz

Pozdrawiam[/b]



Temat: Religie monoteistyczne

Jeśli chcesz, to możemy snuć rozważania teoretyczne. Robić założenia , na podstawie których da się wyprowadzić dowód jaki tylko chcesz.
Jeżeli dla kogoś świat nie jest rzeczywisty, to jest nierzeczywisty. Jeżeli uważasz , że czarne jest białe, to dla Ciebie będzie białe. Jeżeli uważasz, że nasz świat to matrix, to tak będzie.

Nie zrozumiałes do końca, o czym pisałem. Ja nie robię założeń, by znalezć dowody na cokolwiek. Ja ukazałem, że nie ma wiedzy obiektywnej (tzn do zweryfikowania bez udziału naszego mozgu). Co za tym idzie, wszelkie postrzeganie naszej rzeczywistości opiera sie na wierze, a nic nie da się udowonić (czyli wprost przeciwnie do tego, co sądziłeś). Dla kogoś, jak pisałeś czarne może być białe itp. Ale - to nie będzie wiedza, tylko wiara (w oparciu o to, co napisałem). Tak jak mechanizm jazdy auta. Tak jak to, że teraz piszę tą wiadomość. Co nie zmienia tego, iż ta "rzeczywistośc" ma bardzo mocne przesłanki . Więc wierzę, że jest "obiektywna", że moj mozg mnie nie oszukuje.

Zdefiniuj najpierw, czym jest śmierć kliniczna i czym jest człowiek?
No coż, nie jestem specjalistą, na medycynie zbyt sie nie znam - posłużę się więc na szybko Wikipedią, jeśli znacie lepsze definicje to chętnie zweryfikuję:

Śmierć kliniczna – stan zaniku widocznych oznak życia organizmu, takich jak bicie serca, akcja oddechowa czy krążenie krwi. Od stanu śmierci biologicznej różni się nieprzerwanym występowaniem aktywności mózgu, możliwej do stwierdzenia za pomocą badania elektroencefalograficznego (EEG). W niektórych sytuacjach u pacjenta znajdującego się w stanie śmierci klinicznej mogą zostać przywrócone oznaki życia.
Na skutek zatrzymania akcji układu krążenia i oddechowego zostaje zatrzymany dopływ tlenu do układu nerwowego, który jest najbardziej wrażliwy na jego niedobór. W takiej sytuacji już po upływie 3-5 minut zaczynają obumierać komórki kory mózgowej.
Przyjmuje się, że przywrócenie oznak życia poprzez reanimację jest możliwe jedynie przez pierwsze 4 minuty (wyjątkiem jest stan hipotermii, wtedy ten czas może sięgać nawet 20 minut, co wiąże się ze spowolnieniem metabolizmu) od wystąpienia śmierci klinicznej. Dłuższa przerwa w dostawie tlenu do komórek układu nerwowego kończy się częściowym lub całkowitym zanikiem funkcji kory mózgowej. Przywrócenie po tym czasie akcji układów krążeniowego i oddechowego może prowadzić do trwałego (nieuleczalnego) stanu wegetatywnego (Persistent Vegetative State – PVS), czasami mylnie utożsamianego ze śmiercią mózgu.

..co zaś do człowieka...tu sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, zostańmy może poki co przy terminach medycznych?

Człowiek ( łac. Homo ; włoski Uomo ) – rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae).
Współcześnie występuje tylko jeden gatunek z tego rodzaju: człowiek rozumny (Homo sapiens).
Jeśli uzna się neandertalczyka (Homo sapiens neanderthalensis syn. H. neanderthalensis) za podgatunek człowieka rozumnego to obecnie występującą populację ludzi zalicza się do podgatunku człowiek współczesny (Homo sapiens sapiens). W 2004 roku na indonezyjskiej wyspie Flores odnaleziono kości nieznanego dotąd gatunku człowieka kopalnego, którego nazwano Homo floresiensis

...definicje już masz.

Miałem wątpliwość czy my tzn. Ty i ja , damy radę? Wątpliwości dobrze jest mieć zawsze, bo wtedy porażka nie powinna Cie złamać. Lecz jeśli z góry zakładasz przegraną - przegrasz na pewno.

widzę , że czepiasz się każdego szczególiku
Bez przesady. Rozmawiamy. Nie doszukuj sie w odmiennych poglądach złośliwości, której nie ma. Sam przecież przed tym przestrzegałeś, kiedy to Tobie zarzucono szafowanie takimi określeniami jak "skażenia".
Pozdrawaim.



Temat: WD [Naruto] Sesja
Hitoshirezu, Hikaru, Suriyuki, Islei

Wyruszyliście następnego dnia, a droga miała być przed wami wyjątkowo długa i wymagająca, kraj Piasku leżał naprawdę daleko i nie łudziliście się, że dotrzecie tam szybciej niż w tydzień bardzo wyczerpującej podróży. Niestety Naruto i Sakura musieli zostać z Jiraiya, co dosyć ciężko przeżył Hikaru, który zdążył się już zżyć z niesfornym mężczyzną, jakim okazał się Naruto. Hitoshirezu był jakiś milczący i chłodniejszy niż zwykle, o ile można było to sobie wyobrazić, cały czas zdawał się być jakiś nieobecny i obolały, mogliście tylko podejrzewać, czy tak druzgoczący skutek wywarła na nim aktywacja pieczęci.
Zostawiliście miasto już daleko za sobą, podróż trwała już kilka dni, a wy byliście dosyć zmęczeni, na horyzoncie zaczęła majaczyć wam niewielka osada, może kilkanaście budynków. Gdy dotarliście bliżej zobaczyliście, że wszystko jest opustoszałe.
- Nie podoba mi się to, nie ma żadnych znaków, ani walki, ani... po prostu niczego. – mruknął Hitoshirezu, a Islei potwierdził to skinieniem głowy. Wioska wyglądała tak jakby ludzie po prostu rozpłynęli się w powietrzu. Trochę niepewnie zaczęliście się rozglądać dokoła i ujrzeliście studnie, wokół której rosły czerwone jak mocne wino kwiaty. Studnia była niewielka, murowana, jednak te kwiaty nie pasowały do tego miasteczka, nigdzie indziej nie ujrzeliście ich. Dominowały tutaj trawy i niskie drzewa, gdzieniegdzie wystawały ponad ziemię karłowate krzaki. Staliście tak chwilę i nie wiedzieliście co się tu tak naprawdę stało. Po chwili ujrzeliście krwistoczerwoną łunę, unoszącą się nad niedalekim wzgórzem, oraz gęsty dym, który zaczął przesłąniać niebo.
- Co to ma być? – Hitoshirezu skrzywił się, a Sariyuki tylko założyła swoją maskę i pognała do przodu, zaraz za nią poleciał Hikaru i Islei, tylko sensei nie śpiesząc się potruchtał za nimi. Gdy dobiegliście na miejsce ujrzeliście zagłębienie w ziemi, w którym płonął wściekle czerwony ogień, jednak nie to was najbardziej zdziwiło, lecz to, że na środku zagłębienia stał słup, do którego przyczepione były wasze podobizny. Kukły stworzone na wasze podobieństwo. Nagle zrobiło się dziwnie, zaczął wiać wiatr, a z płomieni wynurzyła się jakaś postać, uśmiechnęła się do was, a po chwili poczuliście się bardzo senni. Wasze powieki bardzo wam ciążyły. Zasnęliście, bojąc się, że już się nie obudzicie.

Jednak obudziliście się, a przynajmniej taką mieliście nadzieję, świat nadal wydawał się wam jakby utkany ze snu. Wszystko było szare, znajdywaliście się w ciemnym lesie, który był bardzo obcy. Wszystko było ciemne, nieprzyjazne, w oddali widzieliście tylko światełko, które jak pochodnia, lśniło pośród ciemności i mgły...

Aki

W ciągu jednego dnia dotarłeś do wioski piasku, z daleka wyglądała ona naprawdę niepozornie, jednak wiedziałeś, że na pewno jest bardzo mocno strzeżona. Wysokie iglice górowały nad niskimi budynkami mieszkalnymi, albo skalnymi wnękami, drążonymi głęboko w miękkiej skale piaskowca. W głowie widziałeś obraz budynku, który miałeś znaleźć, po krótkich poszukiwaniach i ukrywaniu się w mrokach nocy ujrzałeś go wreszcie. Wyglądał na pierwszy rzut oka niepozornie, ot mała kapliczka, jednak prawdziwa jego potęga znajdywała się w wielu podziemnych korytarzach. Złożyłeś skrzydła i opadłeś delikatnie na ziemię, wślizgując się przez drzwi do środka, skradałeś się cicho, nie słysząc dosłownie niczego, tylko ciche bicie twojego czarnego serca.